Czy każda terapia ma sens?
Długo zwlekałam z opublikowaniem tego posta, bo temat w Polsce jest NIEMODNY. Powstało mnóstwo sposobów oddziaływań na dzieci w ostatnich latach (celowo nie używam określenia "terapia"). I nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że wiele z nich (większość?) nie ma dowodów popartych w nauce jeśli chodzi o ich skuteczność, czy w ogóle jakikolwiek wpływ na funkcjonowanie dziecka.
Konsekwencją tego są wpisy rodziców na forach typu "Słyszałam/em o terapii X. Czy czyjemuś dziecku pomogła?". Odpowiedzi zazwyczaj jest kilkadziesiąt: pomogła, nie pomogła, zaszkodziła.
Dlaczego tak się dzieje?
Jeśli nie wiadomo o co chodzi, to najpewniej o pieniądze.
National Autism Center od wielu lat bada skuteczność terapii osób z autyzmem w ramach The National Standards Project. W 2015 opublikowali wyniki 2 fazy projektu, oceniając interwencje najczęściej stosowane wobec osób z niepełnosprawnością. Tym samym wyróżniono:
interwencje ustanowione - o potwierdzonej naukowo skuteczności; istnieją silne i liczne dowody, że mają one pozytywny wpływ na funkcjonowanie dzieci i młodzieży ze spektrum autyzmu;
Interwencje obiecujące - istnieją dowody, że interwencje przynoszą pozytywne efekty, ale rzetelnych badań jest mało;
Interwencje nieustanowione - bardzo nieliczne lub brak dowodów na skuteczność interwencji; niejednoznaczne rezultaty badań.
Z niecierpliwością oczekujemy na zakończenie 3 fazy projektu, której wynikiem będzie opublikowanie informacji, które formy interwencji okazały się skuteczne w przypadku osób z zaburzeniami ze spektrum autyzmu w ciągu całego życia.



Komentarze